Instruktor narciarski – wymarzona praca?

instruktor narciarski Praca na bajkowych warunkach

Okresem prawdziwych żniw dla wszystkich instruktorów narciarskich jest oczywiście zima. W tym czasie oferują oni indywidualne lekcje, w czasie których mogą liczyć na około 60 złotych za godzinę indywidualnych zajęć. Stawki są zazwyczaj zależne od wielkości gór i na kaszubskich pagórkach są zwykle niższe, w Tatrach osiągają właśnie taki poziom, a w Alpach nie tylko można liczyć na znacznie lepsze pieniądze, ale w dodatku sezon trwa wyraźnie dłużej, czasami nawet do maja. Co więcej, koszty przebywania na stoku ponoszone są przez klienta. Wszystkie wyjazdowe kursy zakładają, że koszty dojazdu, przebywania na miejscu (zakwaterowanie i wyżywienie) oraz opłaty na stokach są pokrywane w całości przez kursantów. Jeszcze lepiej dla instruktorów wyglądają zajęcia w grupach. Uczenie kilku osób na raz może przynieść w kraju nawet 120 złotych, a efektywność szkolenia w takim wypadku jest oczywiście niższa. Prowadzi to do wykupowana przez grupy większej ilości godzin. Z prywatnym instruktorem można zwykle nauczyć się jeździć w miarę dobrze już po kilku godzinach, a w grupie potrzeba na to godzin kilkunastu. Instruktorowi oczywiście się nie spieszy.

Weryfikacja kwalifikacji

Sporym problemem jest to, że nie wszyscy instruktorzy narciarscy są tak naprawdę instruktorami. Do tego tytułu ma tylko osoba posiadająca odpowiednią legitymację. Do pokazywania komuś, nawet za pieniądze, jak się jeździ, nie potrzeba legitymacji i wiele osób z tego korzysta. Jeśli nie zapytamy o legitymację, ryzykujemy własnymi pieniędzmi i zdrowiem.

Problemy na włoskich stokach

Sielankowy obraz pracy polskich instruktorów zaczął przyciągać chmury burzowe w zeszłym roku. Zaczęło się to od Trydentu, gdzie stowarzyszenia włoskich instruktorów narciarskich zaczęły skarżyć się do Brukseli na instruktorów z Europy Centralnej i Wschodniej, w tym na Polaków, że stanowią one dla nich nieuczciwą konkurencję. Corriere Della Sera przytaczała nawet opinie, że polscy instruktorzy sami ledwie potrafią jeździć na nartach. W Trydencie w zawodzie pracuje około 2200 instruktorów, do czego dołącza około 500 osób z zagranicy. Włosi twierdzą, że niemal wszystkie z tych osób są nieodpowiednie dla kształcenia adeptów narciarstwa, ponieważ sami ledwie potrafią się na nartach utrzymać. Winne takiego stanu rzeczy mają być unijne przepisy, które uniemożliwiają jakiekolwiek weryfikowanie na miejscu kwalifikacji potencjalnych instruktorów. Tak do końca nie jest, ponieważ teoretycznie wystarczy tylko legitymacja, ale w wielu przypadkach jeszcze prosi się osoby chcące pracować na stokach w danej miejscowości o zaprezentowanie swoich umiejętności Jest to jednak proces nieformalny.

kurs instruktora narciarstwa Znaleźć dobrego instruktora… … nie jest łatwo.

Jest to jednak inwestycja, o którą musimy się postarać, ponieważ przyniesie nam ona podwójny zysk. Po pierwsze, nauczymy się jeździć w miarę szybko, co przekłada się na niższe koszty całego szkolenia, a do tego poziom naszego bezpieczeństwa w czasie nauki będzie znacznie wyższy. Najlepszą opcją są renomowane szkoły. Zatrudniają one osoby godne zaufania, ponieważ maję swoją markę, o którą muszą się starać. W najlepszej sytuacji będziemy, jeśli wykupimy lekcje od kogoś polecono nam przez znajomych. Dzięki temu będziemy wiedzieli, jak wyglądają w praktyce wszystkie lekcje i jaki jest ich efekt. Skupiać trzeba się zwłaszcza na tym, czy instruktor posiada odpowiednie indywidualne podejście do swoich kursantów. Ćwiczenia muszą bowiem być dostosowane do naszych możliwości i potrzeb na danym etapie nauki. Chociaż osobom jeżdżącym od dłuższego czasu może się to wydawać śmieszne, podstawowa umiejętność skręcania pojawia się u osób dorosłych pojawia się dopiero po 2-3 godzinach nauki, a w przypadku dzieci może minąć nawet 5 godzin, zanim wykonają swój pierwszy w pełni świadomy skręt.